Skąd wzięło się powiedzenie, że „ikony się pisze”?
Ikona jako „tekst” do czytania, a nie tylko obraz do oglądania
Wyrażenie, że ikony się pisze, a nie maluje, nie jest jedynie pobożnym sloganem. W tradycji chrześcijańskiego Wschodu ikona traktowana jest jak tekst teologiczny, który się „zapisuje” kolorami i liniami. Podobnie jak Ewangelia spisana atramentem na pergaminie, ikona jest Ewangelią „spisaną” pigmentem na desce. Dlatego w językach tradycji bizantyjskiej używa się słów bliskich „pisaniu”, nie „malowaniu”:
- w rosyjskim: писать икону (pisać ikonę),
- w greckim: γράφω εικόνα (zapisywać, kreślić ikonę).
To nie tylko gra słów, ale przypomnienie, że ikona nie jest samodzielną ekspresją artysty, lecz wiernością wobec przekazu wiary. Ikonograf nie „tworzy” z niczego, lecz przepisuje, streszcza i interpretuje Tradycję Kościoła w formie obrazu.
Różnica między ikoną a zwykłym obrazem religijnym
Nie każdy obraz z Jezusem czy świętym jest ikoną. Tradycja Kościołów wschodnich rozróżnia:
- ikony – obrazy powstające według określonych kanonów, przeznaczone do modlitwy liturgicznej i osobistej, z określoną teologią formy,
- obrazy dewocyjne – szeroka kategoria pobożnych przedstawień, które mogą inspirować się ikoną, ale nie muszą podlegać kanonowi.
W ikonach obowiązuje stałość typu: sposób przedstawienia Chrystusa, Bogurodzicy czy świętych nie jest sprawą gustu artysty. Istnieją ustalone typy ikonograficzne (np. Eleusa, Hodegetria, Pantokrator), za którymi stoi konkretna treść teologiczna. Ikonograf pisze tę treść, pozostając wierny pewnemu językowi form i symboli.
Obraz religijny w stylu zachodnim (np. barokowy olej na płótnie) często jest bardziej swobodną interpretacją tematu – ma poruszyć emocje, zachwycić, zaskoczyć kompozycją. Ikona jest bardziej jak liturgia w obrazie: powtarzalna, uporządkowana, celowo zdystansowana wobec czysto ludzkich nastrojów.
„Pisanie” jako akt posłuszeństwa, a nie swobodnej twórczości
Określenie „pisanie ikony” podkreśla również, że ikonograf nie jest w pierwszym rzędzie „artystą” w dzisiejszym sensie słowa. Bardziej przypomina:
- skrybę, który wiernie przepisuje święty tekst,
- kantora, który śpiewa utwór liturgiczny według danego tonu, a nie improwizuje dowolną melodię.
Posłuszeństwo wobec tradycji i kanonu ma chronić przed zniekształceniem orędzia ewangelicznego. Kolory, proporcje, gesty – wszystko jest nośnikiem treści duchowej, a nie tylko formą estetyczną. „Pisanie” ikony staje się więc czynnością teologiczną, porównywalną z głoszeniem kazania czy redagowaniem homilii.
Teologia obrazu: dlaczego w ogóle czcimy ikony?
Od zakazu obrazów do wcielenia: kluczowa zmiana perspektywy
Chrześcijańska teologia ikony wyrasta z napięcia między biblijnym zakazem czynienia obrazów („Nie uczynisz sobie rzeźby ani żadnego obrazu…”) a faktem, że Bóg w Jezusie Chrystusie stał się widzialny. Różnica polega na tym, kogo i jak się przedstawia:
- Stary Testament bronił Izraela przed bałwochwalstwem – wynoszeniem stworzeń do rangi bóstw.
- Nowy Testament ogłasza, że Słowo stało się ciałem – Bóg przyjął ludzką twarz, ciało, gesty.
Skoro Syn Boży jest prawdziwym człowiekiem, można Go przedstawić. Sobór Nicejski II (787) wyjaśnia, że czcząc ikonę, nie czci się drewna i farby, lecz osobę, którą ikona ukazuje. Do osoby prowadzi obraz – jak okno prowadzi do krajobrazu za szybą.
Ikona jako miejsce obecności, nie tylko pamiątka
Dla tradycji wschodniej ikona nie jest jedynie religijnym „plakatem” czy przypomnieniem o Bogu. To miejscowość duchowa, w której uobecnia się ten, kto jest przedstawiony. Nie w sensie magicznym, ale sakramentalnym: ikona działa podobnie jak słowo Pisma Świętego – gdy jest głoszone z wiarą, uobecnia Boże działanie teraz.
Dlatego:
- ikony w świątyni nie są dekoracją ścian, lecz uczestnikami liturgii (Chrystus, święci, aniołowie stają w zgromadzeniu),
- ikona w domu chrześcijanina wyznacza „kącik modlitwy”, duchowe centrum mieszkania,
- przed ikoną wierny staje, jak przed żywą osobą – z szacunkiem, milczeniem, pokłonem.
Ujęcie „sakramentalne” wyjaśnia, dlaczego forma ikony jest tak rygorystyczna. Jeśli przez obraz ma działać łaska, obraz nie może być przypadkowy ani sprzeczny z wiarą Kościoła.
Ikony a kult: różnica między czcią a adoracją
Teologia obrazu mocno podkreśla rozróżnienie między:
- adoracją (latria) – należną wyłącznie Bogu,
- czcią (dulia) – skierowaną ku świętym i ich wizerunkom,
- szczególną czcią (hyperdulia) – dla Bogurodzicy.
Ikona nigdy nie jest przedmiotem adoracji Boga samego jako tworzywo; adoracja należy się Chrystusowi obecnemu przez ikonę, a nie materiałowi. Świętym oddaje się cześć, bo ukazują świętość Boga i są naszymi orędownikami. Gesty: pocałunek ikony, zapalenie świecy, pokłon – dotyczą osoby, nie farby. To podobne do całowania obrączki czy fotografii ukochanej osoby: szacunek kieruje się ku osobie, choć dotyka się materii.

Ikona jako „Ewangelia w kolorach”
Kanon ikonograficzny – wizualna ortodoksja
Teologia obrazu zakłada, że ikona jest ortodoksją w obrazie. Tak jak symbole wiary bronią przed herezją w słowie, tak kanony ikonograficzne bronią przed herezją w obrazie. Nie chodzi o policyjną kontrolę artysty, lecz o wierność Objawieniu.
Przykładowo, w przedstawieniu Chrystusa Pantokratora:
- Jezus ukazany jest frontalnie – patrzy na modlącego się, tworząc relację „twarzą w twarz”.
- Jedna ręka błogosławi, druga trzyma Ewangelię – słowo i łaska, prawda i miłosierdzie.
- Tło i aureola złota – symbol nieustannej obecności Boga i światła nie z tego świata.
Ikonograf nie improwizuje tu, ale wpisuje się w wielowiekową tradycję: powtarzając typ, „pisze” tę samą Ewangelię, aktualną dla kolejnych pokoleń.
Symbolika koloru, gestu i przestrzeni
Każdy element ikony ma znaczenie teologiczne. Kilka przykładów najczęściej spotykanych symboli:
| Element | Typowe znaczenie teologiczne |
|---|---|
| Złote tło | Światło Boże, wieczność, rzeczywistość Królestwa, brak „naturalnej” perspektywy czasu i miejsca |
| Czerwień | Miłość Boża, ofiara, życie, czasem boskość Chrystusa |
| Błękit | Misterium, niebo, człowieczeństwo (zwłaszcza w ikonach Maryi: błękit – człowieczeństwo, czerwień – łaska Boża) |
| Zielony | Duch Święty, nowe życie, nadzieja, czasem ziemia odkupiona |
| Odwrotna perspektywa | Otwarcie przestrzeni ku modlącemu się, zaproszenie do wejścia w misterium, a nie „podglądanie z zewnątrz” |
Gesty postaci również są „słowami” tego języka: otwarte dłonie – błogosławieństwo, dłoń złożona na piersi – pokora, ręka wskazująca na Chrystusa (jak u Jana Chrzciciela) – postawa proroka i świadka.
Dlaczego realizm fotograficzny nie pasuje do ikony
Zachodnia sztuka religijna od renesansu dążyła często do iluzji rzeczywistości: światłocień, perspektywa, emocje na twarzach, ruch. Ikona celowo odrywa się od naturalizmu, bo nie ma za zadanie kopiować wyglądu świata, lecz ukazywać świat przemieniony łaską.
Dlatego:
- proporcje bywają „nienaturalne” – głowy większe, ciało wydłużone, oczy większe (duchowe widzenie),
- brak jest głębokich cieni – w Królestwie Bożym nie ma ciemności, zło zostaje pokonane,
- perspektywa biegnie często „do widza”, a nie w głąb – misterium wychodzi naprzeciw modlącego się.
Taka forma nie jest słabością techniczną, lecz świadomym wyborem. Ikona jest oknem ku innemu wymiarowi, nie lustrem odbijającym naszą codzienność.
Język, który formuje: co znaczy „pisać ikonę” w praktyce?
Ikonograf jako teolog w kolorach
„Pisanie” ikony zakłada, że ikonograf ma nie tylko sprawną rękę, ale i uformowane serce oraz umysł. W tradycji prawosławnej oczekuje się od ikonografa:
- znajomości Pisma Świętego i ojców Kościoła,
- uczestnictwa w życiu liturgicznym,
- życia modlitwy – indywidualnej i wspólnotowej.
Ikona powstaje wtedy nie jako „produkt artystyczny”, lecz owoc modlitwy Kościoła. Często mówi się, że prawdziwą ikonę może stworzyć ten, kto „pisze” ją nie tylko ręką, ale całym życiem – nawróceniem, ascezą, wiernością Ewangelii.
Modlitwa jako „tło” dla każdego pociągnięcia pędzla
W pracowniach ikonograficznych powszechna jest praktyka:
- rozpoczynania pracy od modlitwy, często przed małą ikoną lub krzyżem,
- czytania fragmentu Ewangelii związanego z przedstawianą sceną,
- powtarzania modlitwy Jezusowej podczas pracy.
Ikona staje się wówczas konkretną, kontemplacyjną modlitwą, a nie tylko zajęciem manualnym. To przekłada się również na postawę wobec błędów: poprawianie elementów ikony to nie wyścig z czasem, ale cierpliwe oczyszczanie przekazu.
Posłuszeństwo kanonowi jako wolność od ego artysty
Człowiek dziś przyzwyczajony jest do myślenia o artyście jako twórcy, który musi wyrazić siebie. W ikonie jest odwrotnie: im bardziej ikonograf „wyraża siebie”, tym łatwiej może zasłonić Chrystusa. „Pisanie” ikony oznacza:
- uczenie się od mistrzów – kopiowanie starych, uznanych ikon,
- akceptację wypracowanych schematów kompozycji, kolorystyki, proporcji,
- szukanie subtelnych środków wyrazu wewnątrz tradycji, a nie w jej przekraczaniu.
Paradoksalnie, takie ograniczenia otwierają inną formę wolności: wolność bycia wiernym. Ikonograf nie musi „wynajdować” Boga na nowo – wystarczy, że pozwoli, by przez jego ręce przemówiło to, co Kościół wyznaje od wieków.
Proces pisania ikony krok po kroku
Przygotowanie deski: fundament nie tylko techniczny
Deska ikony nie jest przypadkowym kawałkiem drewna. W tradycji stosuje się:
- drewno lipowe, sosnowe lub cedrowe – dobrze wysuszone, odporne na pęknięcia,
- specjalne żłobienia (tzw. „kowczeg”) – zagłębienie w desce, które tworzy ramę wokół świętej przestrzeni.
Kolejne etapy przygotowania:
- Na deskę naciąga się płótno (najczęściej lniane), przyklejane klejem skórnym lub kostnym.
- Na płótno nakłada się kolejne warstwy gruntu kredowo-klejowego (tzw. lewkasu). Każda warstwa musi wyschnąć i zostać wygładzona. Powstaje jasna, lekko ciepła powierzchnia – jak kartka, na której zapisze się teologia.
- Gdy grunt jest suchy i gładki, ikonograf przenosi rysunek kompozycji. Często korzysta z kalki lub siatki proporcji, by zachować wierność kanonowi. Linia nie jest tu „szukaniem formy”, ale potwierdzeniem tego, co Kościół już zobaczył i przyjął.
- przygotowanie podłoża (tzw. pulment) – mieszanki gliny, kleju i czasem miodu, nadającej złotu ciepło i połysk,
- nakładanie płatków złota (często 23–24-karatowych), bardzo delikatnych, reagujących na każdy podmuch,
- wygładzanie i polerowanie, aby złoto „zapaliło się” i zaczęło odbijać światło w sposób niemal niematerialny.
- Podmalówka – jednolity, dość ciemny kolor dla poszczególnych partii (tło, szaty, ciało). Wszystko jest jeszcze „w cieniu”, jakby na początku stworzenia.
- Modelunek – kolejne warstwy coraz jaśniejszych odcieni nakładane plamami i pasmami. Twarz, dłonie, fałdy szat „wychodzą z mroku”.
- Światła (bliki) – najjaśniejsze akcenty, często gęstą, prawie białą farbą. To nie naturalny refleks światła zewnętrznego, ale znak łaski promieniującej od wewnątrz postaci.
- oczy – zdolność kontemplacji, duchowe widzenie,
- usta – powściągliwość w słowie, milczenie przed tajemnicą,
- nos – wrażliwość na „woń” Ducha, oddech nowego życia.
- skrót IC XC przy Chrystusie – „Jezus Chrystus”,
- skrót MP ΘΥ przy Maryi – „Matka Boga”,
- imię świętego w języku liturgicznym danej tradycji (greka, cerkiewnosłowiański, czasem język narodowy),
- cytaty biblijne na zwojach i księgach, podpowiadające, jakie słowo Kościoła ikona „komentuje”.
- chwilę ciszy przed rozpoczęciem modlitwy – zatrzymanie myśli, uświadomienie sobie, przed Kim staję,
- znak krzyża i pokłon – jako gest uznania obecności Boga i szacunku wobec świętych,
- krótkie wezwanie: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną” lub modlitwę Kościoła związaną z daną ikoną.
- Skierować spojrzenie na oczy Chrystusa lub świętego.
- Powoli odczytać napisy, jeśli są dostępne.
- Zadać w sercu jedno pytanie: „Co ta ikona mówi o Bogu?” i pozostać w ciszy.
- umieszczenie ikony na takiej wysokości, by można było patrzeć „w oczy”, a nie z góry czy z dołu,
- zapewnienie prostego znaku czci: mała świeca, lampka oliwna, krzyż obok,
- wybór kilku podstawowych ikon (Chrystusa, Bogurodzicy, patrona) zamiast dziesiątek przypadkowych obrazków.
- Wymienić w myśli wszystkie postacie obecne na ikonie.
- Zauważyć ich gesty: kto do kogo jest zwrócony, kto wskazuje na Chrystusa, kto słucha.
- Spróbować powiązać te elementy z fragmentem Ewangelii dotyczącej danego święta.
- widzenie w drugim kimś więcej niż jego sukcesów i porażek,
- szacunek wobec ciała – własnego i cudzych – jako powołanego do zmartwychwstania,
- cierpliwość wobec „niedokończonych” życiorysów, tak jak cierpliwie buduje się obraz od ciemności ku światłu.
- ciemne podmalówki – chwile zmęczenia, zranienia, upadków, które nie są usuwane, lecz przemieniane,
- warstwy światła – akty zaufania, przebaczenia, drobne gesty wierności, często niezauważalne dla innych,
- napis, imię – świadomość, że nad całą historią człowieka wypisane jest imię Boże, nadane na chrzcie.
- nie narzuca się migającą formą, lecz zaprasza do zatrzymania,
- nie „sprzedaje” produktu ani wizerunku, tylko wskazuje poza siebie,
- nie zużywa się wraz z modą – ten sam wizerunek może prowadzić do modlitwy przez całe pokolenia.
- proporcje są przekształcone,
- światło nie pada z jednego źródła, ale jakby wypływa od wewnątrz,
- brak cienia lub jest on silnie ograniczony – cierpienie i mrok nie są centrum opowieści.
- szacunek dla tajemnicy – unikanie banalizacji tego, co święte,
- odwołanie do wspólnotowego doświadczenia wiary, a nie tylko prywatnych odczuć autora,
- ukierunkowanie na spotkanie z Bogiem, a nie wyłącznie na efekt estetyczny czy prowokację.
- czy to pragnienie prowadzi mnie bliżej do modlitwy i sakramentów?
- czy wzrasta we mnie szacunek do tradycji, czy raczej chęć „popisania się” czymś niezwykłym?
- czy jestem gotów uczyć się cierpliwie, także rzeczy żmudnych i technicznych?
-
Wejście w modlitwę Kościoła
Stały kontakt z liturgią, modlitwa psalmami, czytanie Pisma. Bez tego ikona zamieni się w stylizowaną ilustrację. Wielu nauczycieli wymaga, by uczniowie przed pracą nad deską odmawiali choćby krótkie wezwanie, ucząc się łączyć pędzel z modlitwą. -
Nauka kanonu i kopii
Początkujący zwykle zaczyna od kopiowania znanych ikon – nie po to, by kraść cudzy styl, lecz by przyswoić język Kościoła. To etap ćwiczenia pokory: godziny spędzone na odtwarzaniu linii, proporcji, palety barw. -
Opanowanie techniki
Przygotowanie deski, gruntowanie, złocenie, pigmenty, spoiwa – wszystko to wymaga praktycznego doświadczenia. Często pojawiają się niepowodzenia: pękająca warstwa gruntu, złoto, które nie chce „chwycić”, pigmenty zachowujące się inaczej niż farba akrylowa czy olejna. To szkoła cierpliwości. -
Stopniowe przejście do samodzielnej kompozycji
Dopiero po dłuższym czasie nauczyciel powierza zadanie zaprojektowania ikony w oparciu o znane wzory, lecz bez bezpośredniego kopiowania. Tu ujawnia się osobisty styl, ale wciąż w ramach kanonu. - Wybrać jedną ikonę (np. Chrystusa lub Bogurodzicy) i wracać do niej codziennie przez dłuższy czas, zamiast ciągle zmieniać obrazy.
- Raz w tygodniu poświęcić kilka minut na spokojne „czytanie” kolejnego szczegółu: dłoni, szat, tła, napisów.
- Łączyć modlitwę przy ikonie z konkretnym uczynkiem miłości w ciągu dnia – jakby „przedłużeniem” kontemplacji miał być gest wobec kogoś napotkanego.
- Złote tło – światło Boże, wieczność, rzeczywistość Królestwa.
- Czerwień – miłość, ofiara, życie, często boskość Chrystusa.
- Błękit – misterium, niebo, człowieczeństwo (zwłaszcza w ikonach Maryi błękit oznacza jej ludzką naturę, a czerwień – działanie łaski).
- Zieleń – Duch Święty, nowe życie, nadzieja.
- Wyrażenie „ikony się pisze” wynika z rozumienia ikony jako teologicznego tekstu zapisywanego kolorem i linią, a nie jako swobodnego obrazu artystycznego – ikonograf „przepisuje” Ewangelię i Tradycję Kościoła w formie wizualnej.
- Ikona różni się od zwykłego obrazu religijnego tym, że powstaje według ścisłych kanonów (typy ikonograficzne, ustalone formy i symbole), służy modlitwie i liturgii, a nie przede wszystkim ekspresji emocji czy indywidualnemu stylowi twórcy.
- „Pisanie” ikony jest aktem posłuszeństwa wobec tradycji, podobnym do pracy skryby lub kantora – każdy kolor, gest i proporcja niosą treść teologiczną, dlatego ikonograf nie improwizuje dowolnie, lecz wiernie przekazuje naukę wiary.
- Teologia ikony opiera się na tajemnicy Wcielenia: skoro Bóg stał się widzialny w Jezusie Chrystusie, można Go przedstawiać, a cześć oddawana ikonie przechodzi na osobę, którą ukazuje, nie na drewno i farbę.
- Ikona jest traktowana jako miejsce duchowej obecności – podobnie jak czytane z wiarą Pismo Święte – dlatego w świątyni uczestniczy w liturgii, a w domu wyznacza przestrzeń modlitwy, przed którą staje się jak przed żywą osobą.
- Kult związany z ikonami wyraźnie rozróżnia adorację (należną tylko Bogu) od czci okazywanej świętym i ich wizerunkom; gesty takie jak pokłon czy pocałunek ikony dotyczą osoby przedstawionej, nie samego materiału.
Grunt i rysunek: od materii do formy
Na tym etapie koryguje się błędy, sprawdza symetrię, hierarchię postaci, układ gestów. Rysunek ma być prosty, ale przejrzysty – jak dobry szkic teologiczny: nic zbędnego, żadnego chaosu.
Złocenie: światło poprzedza postacie
Zanim pojawią się twarze i szaty, zwykle nakłada się złoto na tło i aureole. Kolejność nie jest przypadkowa: w ikonie najpierw objawia się Światłość, dopiero w niej wyłania się stworzenie.
Złocenie przebiega w kilku krokach:
Ten etap uczy cierpliwości. Jeden nieuważny ruch niszczy fragment pracy. Wielu ikonografów traktuje go jak ćwiczenie wewnętrznego skupienia: jeśli serce jest rozproszone, złoto to ujawni.
Warstwy koloru: od ciemności ku światłu
Szczególna logika rządzi także nakładaniem barw. W malarstwie zachodnim zwykle buduje się formę od jasnych partii ku ciemniejszym cieniom. W ikonie jest odwrotnie: zaczyna się od ciemnych tonów, przechodząc stopniowo ku rozjaśnieniom. To obraz drogi zbawienia.
Typowa kolejność:
Stąd powiedzenie, że w ikonie „światło nie pada, lecz wypływa”. Człowiek przemieniony łaską nie jest oświetlony z zewnątrz, lecz sam staje się nośnikiem światła Chrystusa.
Oblicze: centrum duchowego napięcia
Najwięcej skupienia wymaga pisanie oblicza. Twarz w ikonie nie jest portretem psychologicznym, ale miejscem spotkania. Oczy zwykle powiększone, usta małe, nos wydłużony – to nie kaprys stylu, lecz język:
Ikonograf często zostawia twarz na późniejszy etap, gdy kompozycja już „oddycha”. Zdarza się, że jeden, dwa pociągnięcia pędzla w złym kierunku niszczą delikatną równowagę spojrzenia – wtedy zaczyna od nowa. To doświadczenie uczy pokory wobec osoby, którą ma ukazać.
Napisy i inskrypcje: słowo u boku obrazu
W ikonie nie brakuje napisów. Nie są dodatkiem dekoracyjnym, ale częścią orędzia. Krótkie formuły identyfikują przedstawioną osobę i jednocześnie wyznają wiarę Kościoła.
Kilka typowych elementów:
Napisy często umieszcza się na końcu, gdy całość jest już czytelna wizualnie. Słowo niejako „podpisuje” to, co obraz wyraził formą i kolorem.
Werniks i poświęcenie: oddanie ikony wspólnocie
Ostatni etap techniczny to zabezpieczenie powierzchni – tradycyjnie naturalnym werniksem (np. damarowym, olejem lnianym w odpowiedniej mieszance). Chroni on pigmenty i delikatnie łączy kolory, nadając im głębię.
W wymiarze duchowym zakończeniem jest modlitwa nad ikoną, często połączona z obrzędem poświęcenia w świątyni. Od tego momentu nie jest to już tylko dzieło artystyczne autora, ale własność Kościoła – dar dla wspólnoty modlących się.

Ikona w życiu wierzącego: jak „czytać” i jak się modlić
Stanie przed ikoną: postawa ciała i serca
Modlitwa przy ikonie nie wymaga skomplikowanych metod. Kluczowe jest nastawienie – proste, a jednocześnie uważne. Typowa praktyka obejmuje:
Ciało ma tu znaczenie. Ikona uczy modlitwy nie tylko myślą, ale całą osobą: spojrzeniem, gestem, spokojnym oddechem. W tradycji wschodniej nawet liczba pokłonów, zapalenie świecy czy kadzidła tworzy całość „języka” modlitwy.
Patrzenie jako modlitwa: kontemplacja bez wielu słów
Ikona nie potrzebuje długich komentarzy. Czasem wystarczy patrzeć i trwać. Prostą praktyką jest:
Z czasem poszczególne elementy zaczynają „otwierać się”: kolor szat, gest dłoni, ułożenie postaci. Kto codziennie choć przez kilka minut zatrzymuje się przed tą samą ikoną, zwykle doświadcza, że obraz staje się jak znajomy fragment Ewangelii – wciąż ten sam, a jednak za każdym razem inaczej żywy.
Ikona w domu: mała „domowa świątynia”
W wielu tradycjach chrześcijańskich w domu tworzy się miejsce modlitwy – zwykle w rogu pokoju lub na ścianie, do której łatwo się zwrócić. Kilka prostych zasad pomaga, by nie była to tylko dekoracja:
Rodziny często gromadzą się tu na wspólną modlitwę rano lub wieczorem. Dzieci uczą się w ten sposób, że ikona to nie „święty obrazek”, ale konkretne miejsce spotkania – tak jak stół jest miejscem wspólnego posiłku.
„Czytanie” scen: krok po kroku przez Ewangelię
Przy ikonach świątecznych – Zwiastowania, Narodzenia, Chrztu Pańskiego – pomocne jest spokojne „odczytywanie” poszczególnych szczegółów. Można podejść do tego jak do lectio divina, lecz wzrokowego:
Często odkrywa się wtedy detale, które umykają przy szybkim spojrzeniu: małą postać pasterza, który pierwszy słucha Dobrej Nowiny, albo sługę napełniającego stągwie w Kanie – znak współpracy człowieka z cudem.
Granice i pokusy: kiedy ikona przestaje być ikoną
Estetyzm bez wiary: obraz zamknięty w muzeum
Ikona posiada wartość artystyczną, dlatego trafia do galerii i muzeów. Nie ma w tym nic złego, dopóki nie zapomina się, że jej pierwotnym miejscem jest modlitwa. Gdy patrzy się na ikonę jedynie jak na ciekawostkę kultury, ryzykuje się utratę tego, co najważniejsze – relacji z Osobą, którą przedstawia.
Zdarza się, że reprodukcje ikon pojawiają się na koszulkach, kubkach czy plakatach, traktowane jak atrakcyjny motyw graficzny. Taki „estetyzm bez wiary” osłabia zdolność serca do czci. Granica nie zawsze jest oczywista, ale jedno pytanie bywa pomocne: czy w tym użyciu ikony można stanąć do modlitwy bez poczucia dysonansu?
Synkretyzm i „mieszanie stylów” bez rozeznania
Popularność ikon wywołała modę na „ikonopodobne” obrazy: trochę bizantyjskich oczu, trochę złota, do tego inspiracje całkiem innymi tradycjami religijnymi. Gdy miesza się te elementy bez teologicznego rozeznania, powstaje obraz wizualnie atrakcyjny, ale wewnętrznie sprzeczny.
Ikona chrześcijańska jest zakorzeniona w konkretnym wyznaniu wiary: w bóstwie i człowieczeństwie Chrystusa, w prawdzie o Trójcy Świętej, w kulcie Bogurodzicy. Jeśli obraz nie niesie tej treści, lecz jedynie „mistyczny nastrój”, nie spełnia funkcji ikony, choć może korzystać z podobnych środków plastycznych.
Psychologizacja i nadmiar emocji
Inne zagrożenie pojawia się, gdy próbuje się „unowocześnić” ikonę poprzez silne podkreślanie emocji: twarze bardzo ekspresyjne, dramatyczne gesty, teatralne światłocienie. Taki język lepiej służy innym rodzajom sztuki religijnej, nie ikonie.
Ikona nie ucieka od cierpienia – ukrzyżowanie, męczeństwo, opłakiwanie są obecne – ale pokazuje je w świetle zmartwychwstania. Zamiast wywoływać jedynie emocjonalny wstrząs, zaprasza do wejścia głębiej, w ciszę nadziei. Jeśli obraz zatrzymuje się na powierzchni wzruszenia, odciąga od tego, czemu ma służyć.
Dlaczego „pisanie” ikon ma znaczenie także dla tych, którzy ich nie tworzą
Ikona jako szkoła patrzenia na człowieka
Język ikony może formować także codzienne relacje. Kto uczy się patrzeć na oblicze Chrystusa i świętych, stopniowo zaczyna inaczej patrzeć na twarze ludzi wokół. Każda twarz staje się potencjalną „ikoną” – miejscem, w którym może objawiać się Bóg.
Przekłada się to na proste postawy:
W tym sensie każdy chrześcijanin jest wezwany, by „pisać ikonę” własnym życiem – tak, by inni, patrząc na niego, mogli zobaczyć choćby słabe odbicie oblicza Chrystusa.
Kościół jako żywa ikona Królestwa
Sobory, które broniły ikon, podkreślały, że cały Kościół jest ikoną Trójcy: wspólnotą różnych osób zjednoczonych miłością. Liturgia, w której uczestniczą wierni, duchowieństwo, święci i aniołowie, jest obrazem nieba. Ikony na ścianach tylko to uobecniają.
Codzienność jako przestrzeń „pisania” ikony
Wyrażenie „pisanie ikony własnym życiem” nie jest tylko poetycką metaforą. Przenosi język ikonografii na grunt codziennych decyzji – pracy, relacji, odpoczynku. Tak jak ikonograf przestrzega określonego kanonu, tak uczeń Chrystusa mierzy swoje wybory miarą Ewangelii.
Można patrzeć na dzień jak na deskę, która stopniowo się zapełnia:
Kto żyje w ten sposób, zaczyna dostrzegać, że nawet najbardziej „zwykłe” czynności – od zmywania naczyń po rozmowę telefoniczną – mogą zostać włączone w kompozycję, która w ostatecznym rozrachunku ma ukazać Oblicze Pana.
Dlaczego określenie „pisanie” chroni tajemnicę
Mówienie o „pisaniu” ikon ma jeszcze jedno zadanie: chroni przed zbyt szybkim oswojeniem tajemnicy. Słowo „malowanie” kojarzy się często z pełną swobodą twórcy, improwizacją, ekspresją „ja”. Tymczasem ikona nie jest miejscem, w którym człowiek dowolnie „wymyśla” świętość.
Określenie „pisanie” mówi, że ikonograf stoi wobec czegoś, co go poprzedza – Objawienia przekazanego w Piśmie i Tradycji. Jego wolność nie znika, lecz przyjmuje formę posłuszeństwa wobec kanonu, podobnie jak pisarz duchowy nie wymyśla nowej Ewangelii, ale ją aktualizuje dla swojej epoki, używając języka, który otrzymał.
Dla odbiorcy ikony ma to konkretne konsekwencje: patrząc na wizerunek, nie spotyka przede wszystkim wrażliwości autora, lecz świadectwo Kościoła o tym, kim jest Chrystus i Jego święci. To nie znosi indywidualności ikonografa, ale sprawia, że staje się ona „przezroczysta”.

Ikona wobec współczesnej kultury obrazu
Różnica między ikoną a „obrazem do konsumpcji”
Świat współczesny jest zalany obrazami: ekrany, reklamy, zdjęcia w mediach społecznościowych. Większość z nich funkcjonuje jak towar – ma przyciągnąć uwagę, wzbudzić emocje, szybko się zużyć i zostać zastąpiona kolejną bodźcową nowością. W takim kontekście ikona pokazuje inny sposób istnienia obrazu.
Ikona:
Ten kontrast jest wychowawczy. Kto praktykuje kontemplację ikon, często zauważa, że z czasem łatwiej mu rozpoznać, które obrazy karmią serce, a które tylko drażnią zmysły i pozostawiają wewnętrzną pustkę.
Ikona a fotografia i sztuka realistyczna
Często pada pytanie, po co ikony, skoro można zrobić realistyczne przedstawienie albo zdjęcie. Odpowiedź tkwi w samej naturze ikony: nie jest ona portretem z natury, lecz znakiem przemienionej natury.
Fotografia próbuje uchwycić, jak ktoś wygląda „teraz”, w konkretnym momencie. Ikona z kolei pokazuje osobę w świetle wieczności – taką, jaka jest w Bogu. Dlatego:
Ten sposób ukazywania postaci nie „ucieka od realności”, lecz ją rozszerza – pokazuje człowieka w perspektywie ostatecznego powołania. Dlatego fotografia może być piękna i wzruszająca, lecz nie pełni tej samej funkcji teologicznej co ikona.
Ikona jako kryterium dla innych form sztuki chrześcijańskiej
Nie chodzi o to, by każdą chrześcijańską twórczość upodobnić do stylu bizantyjskiego. Ikona wyznacza jednak pewne kryteria, które mogą inspirować również inne gatunki – freski, malarstwo sztalugowe, grafikę cyfrową, a nawet film.
Te kryteria to między innymi:
Twórca, który zna tradycję ikon, częściej zadaje sobie pytanie: „Czy to, co maluję, pomaga wejść bliżej do tajemnicy, czy raczej ją przesłania?”. Takie pytanie samo w sobie jest już formą duchowego rozeznania.
Droga dla tych, którzy chcieliby zacząć pisać ikony
Od fascynacji do posługi: rozeznanie powołania ikonografa
Nie każdy, kto podziwia ikony, jest wezwany do ich pisania, ale jeśli w kimś rodzi się takie pragnienie, pierwszym krokiem jest rozeznanie, czy nie chodzi tylko o zachwyt egzotyką stylu. Pomaga w tym kilka prostych pytań:
Jeśli odpowiedź jest pozytywna, dobrze jest porozmawiać z osobą doświadczoną – duchownym, ikonografem, kimś, kto żyje w Kościele. Pisanie ikon nie jest jedynie techniką plastyczną, ale formą posługi. Rozeznanie tego wymaga towarzyszenia.
Podstawowe etapy formacji ikonografa
Droga nauki może wyglądać różnie, w zależności od szkoły i tradycji, ale zwykle obejmuje kilka wspólnych etapów. Nie wszystkie da się odbyć szybko – część z nich wymaga lat.
Małe praktyki dla tych, którzy nie malują, ale żyją z ikoną
Nie każdy będzie stał przy sztaludze, ale każdy może „przyswajać” język ikon w prostych, regularnych praktykach. Pomagają w tym drobne, ale konsekwentne kroki.
Z biegiem lat takie proste praktyki sprawiają, że ikona przestaje być czymś zewnętrznym, a zaczyna kształtować sposób myślenia, reagowania, patrzenia na świat.
„Pismo” obrazu i Słowo, które staje się ciałem
Jedność Słowa i obrazu w Objawieniu
Język o „pisaniu” ikon przypomina, że w chrześcijaństwie Słowo i obraz nie są sobie przeciwstawne. Ten sam Bóg, który przemówił przez proroków i Pismo, „namalował” niejako swoje Oblicze w człowieczeństwie Jezusa. Wcielenie jest wydarzeniem, w którym niewidzialne Słowo otrzymuje widzialną formę.
Dlatego Kościół strzeże zarówno Pisma Świętego, jak i świętych wizerunków. Zniszczenie jednego lub drugiego rani tę samą pamięć. Sobory, broniąc ikon, broniły zarazem prawdy, że Bóg naprawdę wszedł w świat zmysłowo doświadczalny – że można Go spotkać nie tylko w ideach, ale także w materii: chlebie, winie, wodzie chrzcielnej, ludzkiej twarzy.
Złoto nimbu i „atrament” życia
Wielu pyta, po co na ikonach tyle złota. Odpowiedź dotyka sedna teologii obrazu: złoto nie jest tylko oznaką „luksusu”, lecz znakiem nieprzemijającej chwały. Nie imituje realnego światła, ale symbolizuje światło Bożej obecności, które nie podlega zmianom dnia i nocy.
Można powiedzieć, że złoto odpowiada Bożej stronie obrazu, a matowe, „ziemskie” barwy – ludzkiej historii. Te dwie sfery przenikają się: ciało świętego nie traci swojej konkretności, ale zostaje zanurzone w świetle. Podobnie w życiu: codzienne obowiązki nie znikają, ale Bóg może stopniowo wypisywać w nich swoją chwałę, jakby nałożone na nie zostało delikatne, nieziemskie „złocenie”.
To obraz także dla wspólnoty Kościoła: nimb nie należy do jednego, „idealnego” człowieka, lecz do wszystkich zbawionych. Każdy wierzący niesie swój niepozorny „atrament” doświadczeń, porażek i sukcesów, a Bóg, niczym cierpliwy ikonograf, włącza te linie w kompozycję większą niż to, co widać na pierwszy rzut oka.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego mówi się, że ikony się „pisze”, a nie „maluje”?
W tradycji chrześcijańskiego Wschodu ikona traktowana jest jak zapis teologiczny – „Ewangelia w kolorach”. Dlatego mówi się, że ikonę się „pisze”, podobnie jak tekst, a nie swobodnie maluje jak dowolny obraz.
W językach tradycji bizantyjskiej używa się czasowników bliskich „pisaniu” (ros. „писать икону”, gr. „γράφω εικόνα”), aby podkreślić, że ikonograf nie tworzy dzieła według własnej fantazji, ale wiernie przekazuje wiarę Kościoła za pomocą ustalonego języka symboli, form i kolorów.
Czym różni się ikona od zwykłego obrazu religijnego?
Ikona powstaje według ściśle określonych kanonów i typów ikonograficznych (np. Pantokrator, Hodegetria) oraz jest przeznaczona do modlitwy liturgicznej i osobistej. Jej forma ma konkretną, przemyślaną treść teologiczną.
Obraz religijny w stylu zachodnim (np. barokowy olej na płótnie) jest zazwyczaj swobodniejszą, bardziej emocjonalną interpretacją tematu. Może pomagać w pobożności, ale nie musi trzymać się kanonu ani precyzyjnej „teologii obrazu”, która obowiązuje w ikonach.
Czy czczenie ikon nie jest bałwochwalstwem?
Teologia ikony jasno rozróżnia między adoracją (należną wyłącznie Bogu) a czcią oddawaną świętym i ich wizerunkom. Czcząc ikonę, chrześcijanin nie oddaje czci drewnu czy farbie, ale osobie przedstawionej na ikonie.
Sobór Nicejski II (787) naucza, że obraz prowadzi do prototypu – jak okno prowadzi wzrok ku rzeczywistości za szybą. Gesty takie jak pocałunek ikony czy zapalenie świecy są wyrazem szacunku do Chrystusa, Bogurodzicy lub świętych, a nie do samego materiału.
Po co w ogóle są ikony w Kościele i w domu?
Ikony w Kościele nie są ozdobą, ale „uczestnikami” liturgii: uświadamiają obecność Chrystusa, Matki Bożej, aniołów i świętych we wspólnocie modlących się. W tradycji wschodniej mówi się, że ikona jest miejscem duchowej obecności przedstawionej osoby.
W domu ikona wyznacza przestrzeń modlitwy – swoisty „kącik modlitwy”. Pomaga skupić się na Bogu, uczy patrzeć na życie w perspektywie Ewangelii i przypomina, że codzienność ma wymiar duchowy.
Dlaczego ikony wyglądają „nienaturalnie” i mają odwróconą perspektywę?
Ikona nie chce naśladować fotografii ani codziennej rzeczywistości, ale pokazać świat przemieniony łaską. Dlatego proporcje postaci, brak głębokich cieni czy specyficzne rysy twarzy są celowe – mają wyrazić duchowe widzenie, a nie realizm anatomiczny.
Odwrócona perspektywa (linie zbiegające się ku widzowi) symbolicznie „otwiera” przestrzeń ikony na modlącego się. Nie my patrzymy z daleka na scenę, ale to misterium jakby wychodzi ku nam, zapraszając do wejścia w Bożą rzeczywistość.
Jakie znaczenie mają kolory na ikonach?
W ikonie kolory są nośnikiem treści teologicznej, a nie tylko kwestią gustu. Najczęściej spotykane znaczenia to m.in.:
Dobór kolorów w kanonicznej ikonie jest przemyślany i podporządkowany przesłaniu wiary, które obraz ma przekazać.
Czy każdy może „pisać” ikony i czy trzeba być artystą?
Tradycyjnie ikonograf jest bardziej uczniem Tradycji niż „artystą” w dzisiejszym rozumieniu. „Pisanie” ikony jest aktem posłuszeństwa wobec wiary Kościoła, a nie polem do swobodnej ekspresji. Wymaga formacji duchowej, znajomości kanonu i praktyki warsztatowej.
Teoretycznie każdy może się tego uczyć, ale nie chodzi tylko o umiejętność rysunku. Ikona powinna rodzić się z życia modlitwy i zrozumienia teologicznej treści, którą ma przekazać – dlatego w tradycji wiąże się ją z ascezą, postem i modlitwą ikonografa.






